Tajny biskup ze Złoczowa 

 

        

          26 grudnia 1992 r   zmarł w Złoczowie  na Ukrainie w wieku 87 lat   ks. Bp Jan Cieński  ! W pogrzebie, który odbył się 30 grudnia w tym samym mieście w którym  zmarły pełnił posługę duszpasterską przez 54 lata  - udział wzięło ponad  40 kapłanów  z archidiecezji lwowskiej  i diecezji kamieńskiej, kilkunastu kapłanów  obrządku greckokatolickiego i wyznania prawosławnego. Żałobnej  liturgii przewodniczył  metropolita  lwowski  abp Marian Jaworski, koncelebransami mszy św. byli: biskup żytomierski Jan Purwiński, biskup kamieniecko-podolski  Jan Olszański i biskupi sufragani  ze Lwowa: Rafał Kiernicki i Marian Trofimiak. Oraz  kilkutysięczny tłum  okolicznych mieszkańców, żegnający  swojego kapłana. 

Jan Cieński pochodził   ze znanego  na Kresach rodu, był  wnukiem fundatora Muzeum Przyrodniczego  we Lwowie Włodzimierza  Dzieduszyckiego, z którego  córką  Marią  ożenił się Tadeusz Cieński,polityk, poseł na Sejm galicyjski, działacz społeczny, który  był nawet  za  działalność  polityczną internowany  przez Austriaków w  Gminden, a następnie w obozie w Bozen. Późniejszy senator II RP., ojciec  ks. Jana   był przewodniczącym    Komitetu  Obywatelskiego  we  Lwowie, podczas pamiętnych walk o to miasto w 1918 roku. Zmarł   w 1925 roku. Został, w drodze wyjątku  pochowany  na  Cmentarzu  Orląt Lwowskich  w kwaterze dowódców  wojskowych, poległych podczas  walk z  Ukraińcami.  Brat  Ks. Jana  -  również  ksiądz Włodzimierz Cieński był kapelanem  II Korpusu  Gen. Andersa. Duchownymi byli również  i inni  jego  bracia  cioteczni. Jerzy  Czartoryski, Paweł Dzieduszycki, a także wyniesieni na ołtarze przez  Ojca Św. Jana Pawła II w 1999 r.  Błogosławieni    księża męczennicy:  rozstrzelany podczas Powstania Warszawskiego  wraz z rannymi, którymi się  opiekował  dominikanin  O. Michał Czartoryski  i  zamordowany  w Oświęcimiu ks. Włodzimierz Szembek.

              

        Powołanie do stanu kapłańskiego spłynęło na niego  stosunkowo późno. Wcześniej, jak  przystało na potomka  rodziny ziemiańskiej Jan Cieński ukończył  Akademię Rolniczą w Dublanach, potem zapisał się na prawo  na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Jednak głos Boga był  silniejszy: 26 czerwca 1938 r. po odbyciu pięcioletnich studiów w seminarium, 33 letni Jan Cieński  otrzymał we Lwowie z rąk Arcybiskupa-Metropolity lwowskiego ks. Bolesława  Twardowskiego  święcenia kapłańskie. 

        

           Moi rodzice dobrze Go znali, często  bowiem przyjeżdżał do Pieniak  majątku położonego nad Seretem, w którym się urodził, a który był wtedy w posiadaniu brata  księdza  - Stanisława. W administracji  gospodarstwa  pracował  mój ojciec, mama natomiast, kierowała tamtejszą szkołą powszechną. W wyniku nasilenia się aktów  ukraińskiego terroru moi rodzice schronili się w Złoczowie. Tam  zbliżyli się jeszcze bardziej do ks.Jana  Cieńskiego, który był z początku wikarym, a później został  proboszczem  tamtejszej parafii pod wezwaniem  Wniebowzięcia N. Marii Panny i któremu przyszło realizować zadania  wyznaczone przez Boga  w czasach  szczególnie trudnych. Czas Apokalipsy, który wtedy nastąpił  wypełniony był niewyobrażalnym okrucieństwem!, eksterminacją  ludności  polskiej, żydowskiej której dopuszczały się dwa totalitaryzmy bolszewicki, hitlerowski, zbrodniami ludobójstwa popełnianego przez  nacjonalistów ukraińskich. Obecność tego, okazującego  niespotykany  hart i bezgraniczne poświęcenie  Kapłana  w miejscach i czasie  kiedy  był najbardziej  potrzebny, poświadczają liczni świadkowie i autorzy wspomnień z tamtego  okresu.

Sowieci po wybuchu wojny z Niemcami, a przed ucieczką ze Złoczowa, wymordowali wszystkich więźniów, znajdujących  się w tym czasie w zamku złoczowskim. Skoro Niemcy zajęli Złoczów, spędzili miejscowych Żydów i kazali im  rozkopać świeże  jeszcze masowe groby,znajdujące się na  dziedzińcu zamkowym, w których leżeli pomordowani. Ks. Cieński  został  tam wówczas  wezwany, by odprawić modły nad wydobytymi z mogiły zwłokami. Działo  się to w obecności  ludności  okolicznej, która  poznawała swoich  bliskich wśród  pomordowanych. I  ks. Janowi  udało się rozpoznać  “po butach”   jego kolegę, księdza  z Białego Kamienia. Skoro  zostały odprawione egzekwie, a ludzie  opuścili miejsce kaźni, Niemcy  kazali ustawić się  Żydom – grabarzom nad rozkopanymi dołami  - i wszystkich  wystrzelali." 

         To była przestrzeń  historyczna  i geograficzna  działalności księdza  Jana.  Był tam, gdzie najbardziej  go potrzebowano. Przychodził z  pomocą materialna i duchową. 

28 lutego 1944 r. w Hucie Pieniackiej popełniono zbrodnię ludobójstwa! Ks. Cieński zaopiekował się żyjącymi ofiarami  ukraińskich czystek etnicznych popełnionych  przy  udziale SS Galizjen. Tych ,którzy  zostali ranni rozmieszczał w  szpitalach, tych, którzy utracili bliskich  pocieszał. Pomordowanych, chowanych w zbiorowych mogiłach żegnał żałobną liturgią. 

     

          Po zakończeniu działań wojennych posługę kapłańską pełnił w nawet, bardzo od Złoczowa odległej okolicy. Był jednym z nielicznych w ZSRR księdzem katolickim, którego władze sowieckie jakoś tolerowały. A to za sprawą - niezwykłego zbiegu okoliczności, który zaciążył nad całym jego dalszym życiem. Ksiądz bowiem uratował od niechybnej śmierci, a następnie przez pewien czas ukrywał oficera Armii Czerwonej. Później okazało się, że był to bardzo wpływowy funkcjonariusz NKWD. On to w podzięce za uratowanie życia - otoczył księdza Jana opieką, która chroniła wprawdzie go przed wywiezieniem do łagru, ale nie chroniła przed licznymi szykanami komunistycznych gorliwców. Było to i tak bardzo dużo. Ksiądz Cieński postanowił więc zostać przy kościele Wniebowzięcia N. Marii Panny w Złoczowie. Jego parafianie wyjeżdżali, On trwał z tymi, którzy pozostawali, powodując się różnymi względami. Ukraińskim współmałżonkiem, obawą utraty dorobku całego życia, a także z tymi, których Sowieci nie chcieli po prostu do Polski wypuścić. Z biegiem lat przybywało nowych parafian - już Ukraińców.

      

            Po zakończeniu działań  wojennych   posługę kapłańską  pełnił    w nawet,  bardzo od   Złoczowa  odległej  okolicy. Był  jednym z nielicznych w ZSRR  księdzem  katolickim, którego władze sowieckie  jakoś  tolerowały. A to za sprawą  - niezwykłego  zbiegu okoliczności, który  zaciążył nad całym jego  dalszym życiem. Ksiądz bowiem uratował od niechybnej śmierci, a następnie przez pewien czas ukrywał  oficera Armii Czerwonej. Później okazało się, że  był to bardzo wpływowy funkcjonariusz NKWD. On to w podzięce za uratowanie życia  -  otoczył  księdza  Jana  opieką, która  chroniła wprawdzie  go  przed  wywiezieniem do  łagru, ale  nie chroniła przed  licznymi szykanami  komunistycznych gorliwców  Było to  i tak bardzo dużo. Ksiądz Cieński postanowił więc zostać  przy kościele Wniebowzięcia  N. Marii Panny  w Złoczowie. Jego parafianie wyjeżdżali, On trwał  z tymi, którzy pozostawali, powodując się różnymi względami. Ukraińskim  współmałżonkiem, obawą utraty dorobku całego życia, a także z tymi, których Sowieci nie chcieli po prostu do Polski wypuścić. Z biegiem lat   przybywało  nowych  parafian - już Ukraińców. 

 

Ksiądz  chrzcił ,nauczał, dawał śluby, odprowadzał na cmentarz. Kościół w Złoczowie  żył, rozwijał się.

30 września  1967  roku, w prywatnej kaplicy prymasów Polski w Gnieżnie Ks. Kardynał  Stefan Wyszyński  w  imieniu  Stolicy Apostolskiej  konsekrował   ks.Jana Cieńskiego  na  biskupa  pomocniczego  diecezji  lwowskiej. 

 Uczestnikami  tej uroczystości, zachowanej w jak najdalej idącej dyskrecji byli  biskupi sufragani gnieźnieńscy  Lucjan Bernacki i Jan  Czerniak, oraz ks. prałat Władysław Padacz. Nim do tego doszło, Prymas Tysiąclecia  ks.kardynał  Stefan Wyszyński  - zabiegał o  przywilej: tajnej konsekracji  kapłana  żyjącego  w ZSRR  na biskupa  jeszcze u papieża Piusa XII. Dopiero w 1962  decyzję w tej sprawie podjął Jan XXIII. Katolicy polscy, żyjący w ZSRR  poza  Litwą i Łotwą  dotkliwie odczuwali  brak biskupów. Na Ukrainie nie było żadnego biskupa. Za swego Ordynariusza  tamtejsi kapłani uważali Prymasa Polski  i jego imię  wymieniali w Kanonie. Ks. prymas  wiedział, że  na nominację  ks. Jana  nie zgodzi się rząd ZSRR stąd  -  podniesienie  Ks. Cieńskiego  do godności biskupa - zachowane zostało w najgłębszej tajemnicy. Obawiano się bowiem, że  w przypadku ujawnienia  jego nazwiska -zostanie uwięziony, zesłany na Syberię, toteż  konsekracja  nastąpiła  w czasie, kiedy ks. Cieński  przybył do Polski pod pretekstem odwiedzin żyjącego w Krakowie  brata Stanisława. O tym, że na Ukrainie  żyje i działa  tajny biskup  ks.prymas  powiadomił papieża Pawła VI  rok później, nie podając  jednak  i w tej korespondencji z 10 października  1968 r.  jego nazwiska. Papieżowi  przekazał  ustnie, jak nazywa się  nowo mianowany biskup  ks. prałat Bolesław Filipiak, ówczesny audytor Roty Rzymskiej, który w sposób równie bardzo potajemny kontaktował się z ks.prymasem. Ks. Jan Cieński  powrócił z  odwiedzin  rodziny w Polsce  bez insygniów arcypasterza Kościoła Katolickiego. Powrócił do Złoczowa, do bardzo skromnych warunków mieszkaniowych, lecz  teraz jego  jurysdykcja umocowana została prawem wyświęcania nowych księży. Jak  aktywność tajnego  Biskupa Sufragana Sedi datus-Vacante Sede Metropolitana Leopoliensi ritus latini  była odbierana  przez  władze  sowieckiej Ukrainy  najlepiej ilustruje  fragment  jednej  z licznych  publikacji prasowych  zamieszczonej w  “Lwowskiej Prawdzie” pod  tytułem “Graf Tiemnacho carstwa  - autorstwa niejakiego  E.Domitrienka “Uroczyste dźwięki organów napełniają kościół, ogłaszając  początek  niedzielnej mszy. Na ambonę wchodzi proboszcz rzymsko-katolickiego kościoła w Złoczowie  Jan Cieński. Dziś tak samo jak przed  laty głosi chwałę rzymskiego papieża. Grafem temnacho carstwa  nazwali ludzie  tego księdza. A opinia ludzi ma swoje  przyczyny. Ćwierć wieku temu  imię hrabiów Cieńskich cieszyło się  szacunkiem wśród arystokracji burżuazyjnej Polski i Zachodniej Ukrainy.Ale nie działalnością dla szczęścia ludzi wsławili się Cieńscy, tylko swoimi rodowymi zamkami i olbrzymimi latyfundiami .. Przez długie lata pola, lasy, rzeki, gorzelnie, młyny, a także spracowane ręce  najemnych robotników przynosiły Cieńskim  ogromne dochody. Rewolucyjne przemiany w życiu Zachodniej Ukrainy zmusiły członków hrabiowskiej rodziny do zmiany rodzaju zajęcia. W ten sposób hrabia Jan został skromnym księdzem Kościoła katolickiego. Ale  dostawszy dyplom magistra teologii były hrabia nie zmienił swoich politycznych  zapatrywań,  na zawsze zostając  wrogiem  władzy radzieckiej ... Ludziom  radzieckim  dobrze wiadomo, że papieże  rzymscy nigdy nie oznaczali się  pozytywnym  stosunkiem  do pierwszego  w świecie  państwa  robotników i chłopów... Unicestwienie  komunizmu oto, o czym dniem i nocą  marzyli i marzą  hipokryci z Watykanu. Zgodnie z tym celem dostawali instrukcję Jezuici, Bernardyni, Dominikanie i  inni duchowni, ogromna  armia misjonarzy “najświętszego tronu papieskiego“. Wiarą i prawdą służyła  rzymskiemu papieżowi rodzina Cieńskich. Rozgromienie  nacjonalistycznych Niemiec przerwało radość sług Watykanu. Część z nich  zdając sobie  sprawę z osobistej  odpowiedzialności  za dokonane czyny uciekła. Drudzy, a w tej liczbie  Jan Cieński  zostali “spełniać  swój obowiązek” – próbując  ochronić  wpływ kościoła katolickiego na Ukrainie. I ksiądz Cieński  próbuje... W pocie czoła chce  zasłużyć  na specjalną łaskę papieża. Utrzymując rozbiegane stado parafian” ..

         Rosnący  autorytet tego  wybitnego kapłana  wzbudzał  zaciekły gniew komunistycznych funkcjonariuszy. Jego współpracownicy byli  prześladowani, aresztowani, wywożeni  do  łagrów. A  on sam  był  szykanowany. Ks. Jan Cieński  opiekuje się również  duchownymi unickimi. Pomaga  księżom, którzy po śmierci Stalina wracają z  Syberii. Kościół  Greko-Katolicki był w tym czasie  szczególnie zaciekle  tępiony na Zachodniej Ukrainie, tych  księży, którzy nie  przeszli na prawosławie  - skazywano  na wieloletnie więzienie. Taką cierniową drogę przeszli miedzy innymi księża  Eugeniusz Kosztyszyn, Stefan Pasiecznik, Wasyl Boganiuk  i wielu, wielu innych skazanych za ”przestępstwa  przeciwko  narodowi radzieckiemu”. Dla tych  umęczonych, za wierność  Chrystusowi  kapłanów, ksiądz  Jan był  nie tylko  tajnym zwierzchnikiem, ale przede wszystkim  wzorem do naśladowania. Dzięki  temu, że  tajemnica  o jego  posłudze  biskupiej  ujawniona została dopiero po jego śmierci – mógł wcześniej  wyświecać  również  księży  obrządku  grekokatolickiego. To  była szczególna  misja, która pozwoliła przetrwać w warunkach podziemia  temu Kościołowi.     

     

         Postać  Księdza Biskupa Cieńskiego zaczyna być otaczana na  Zachodniej Ukrainie coraz większym kultem. Jego  kanoniczny  następca na  parafii  w Złoczowie  Ks. Leszek Pańkowski   zorganizował w 10 rocznicę  śmierci   utajnionego biskupa  podniosłą uroczystość  poświęcenia  nowego  dzwonu o imieniu Jan!

         Dzwon  ufundowany  został  ze zbiórki  pieniężnej, przeprowadzonej wśród  Ukraińców i Polaków. Wykonany  został w Polsce. I od tej pory, dzwon  “Jan  Cieński” wzywa  ludzi   do kościoła, do Boga! Przemawia  do naszych wschodnich sąsiadów mową, która  dla wierzących jest zrozumiała, szlachetnym  dźwiękiem  przypomina o modlitwie. Miasto, które  teraz nierozerwalnie  kojarzone jest z jego   postacią  powstało w XVI wieku, zbudowane wokół  warownej rezydencji  wzniesionego  przez ojca króla Jana III Sobieskiego  Jakuba  zamku. Była to typowa dla  kresowej prowincji miejscowość w której zamieszkiwali  w przewadze Ormianie, Żydzi. Miał Złoczów również w swojej historii  słynnego cadyka. Tutaj   żył i nauczał  w XVIII w.  niejaki Jehiel Michael. Potem zasłynął  Złoczów w całej Galicji i Lodomerii  jako miejsce w którym  drukowano, bardzo popularne  wśród gimnazjalistów  - “bryki” szkolne, zaciekle tępione  przez CK  profesorów. Obecnie miasto liczy 24 tys. mieszkańców. Leży na szlaku  przecinających się arterii komunikacyjnch, oddalone o 70 km od Lwowa, 50 km od Tarnopola. Byłbym skłamał, jakbym napisał, że jest to miejscowość  ładna, schludnie  utrzymana, zachęcająca do  dłuższego w niej zatrzymania się. Widocznie ,magnetyzm tego miasta, nie jest  uzależniony od obecnej jego urody. A jednak Złoczów  ogniskuje  wyobraźnię  wielu, jego byłych mieszkańców. W Krakowie, w Bielsku-Białej, w Gliwicach, w Londynie, w Grodkowie, we Wrocławiu  i w Oławie, z którą  to, nawet  zawarł Złoczów umowę o współpracy partnerskiej  - działają  członkowie “Światowego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Ziemi Złoczowskiej”. Diaspora  złoczowska  organizuje festiwale kultury polskiej, obchody jubileuszu Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego, wydaje książki o tematyce złoczowskiej i kresowej, wspólpracuje  z miejscowymi władzami, przychodzi z pomocą  biednym i potrzebującym, wspiera  istniejącą tam od 1998 r. Sobotnia Szkołę Polską. Temu wszystkiemu  przyświeca postać patrona  większości  akcji  – niezłomnego kapłana ks. bpa. Jana Cieńskiego. Jednym z   najpoważniejszych  zadań, które  postawił  sobie do wykonania ks. Leszek Pańkowski, jest  utworzenie w odzyskanym  dla  wspólnoty religijnej  w Złoczowie  budynku  kolegium popijarskiego Domu Katolickiego. Przedsięwzięcie  tyleż  doniosłe co kosztowne! Wcześniej mieściła się w  barokowych   murach, z których, jeszcze cesarzowa  Austrii  Maria Teresa wypędziła OO. Pijarów - fabryka  odzieżowa. Sąsiadujące z kościołem  wnętrza kolegium  są zdewastowane, a remont ma przebiegać pod nadzorem służb konserwatora zabytków. W zamierzeniach ks. Leszka Pańkowskiego ma tam  znaleźć się  miejsce na biuro i mieszkanie  ks. proboszcza i  ks. wikariuszy, na  pokoje gościnne  dla  odwiedzających Złoczów  przyjezdnych. Na  świetlicę dla  ministrantów i młodzieży katolickiej 

Ma   też znaleźć  się tam miejsce  dla tworzonego muzeum. Ma w tym budynku powstać  ośrodek  im  Ks. Biskupa Jana Cieńskiego!   

    

Stanisław Wodyński

   48-140Branice     

 ul. Słoneczna 5  

tel./0 77/ 486 0008

e-mail: stachwody@poczta.onet.pl

Stronę odwiedziło:
wodynski.infospływ kajakowy Dniestremtajny biskup ze ZłoczowaMariampolwirtualnia.pltelefonip.infoZAZ Branice